Diamenty, Diamenty...

Czy ta niezwykła opowieść nie jest aby tylko piękną legendą marketingową?

Sami mieliśmy trudności, by w jej prawdziwość od razu uwierzyć. Najbardziej oczywiście w to, że „nasze” moissanity tak trudno jest odróżnić od diamentów. Nawet rzeczoznawcom. Nie mogliśmy się oczywiście doczekać, by to pierwsze natychmiast sprawdzić!

Jeszcze kilkanaście lat temu odróżnienie wszelkich dobrze oszlifowanych moissanitów było zaiste dużym problemem nawet dla ekspertów.  Rozwiązany on został technologicznie, gdy pojawiły się masowo mierniki wykorzystujące zjawisko przewodnictwa cieplnego i elektrycznego do niezawodnego testowania diamentów i moissanitów – w bardzo łatwy sposób.

Nie zdaliśmy się na los, ani wiarę w to, iż rzeczoznawcy w Trójmieście dysponują najnowszą i niezwodną aparaturą. Sami nabyliśmy sprzęt najlepszy – najnowszej generacji „pogromcę moissanitów” – Presidium Multi Tester III. 

Jaki był efekt naszych testów?  Wszyscy sceptycy i tak muszą sprawdzić to sami, bo nie uwierzą.   Niech więc sprawdzą!  Niebawem nieuchronnie pojawią się w internecie fora, grupy zakładane spontanicznie przez  Kolekcjonerów klejnotów ukrytych w Niebieskich Diamentach.  Z uwagi na uruchomiony przez COLWAY program oprawiania zebranych kolekcji w atrakcyjną biżuterię  patrz tutaj  –  „nasze” moissanity  będą tam do zdobycia na „rynku wtórnym”, by skompletować taką kolekcję.   Będą ich tam dziesiątki, znajdowanych w masie kremów Blue Diamond,  a później setki.  Czyli pojawią się możliwości weryfikacji tej niesamowitej historii przez poddanie takiego kamienia ocenie fachowców…

Dla nas takie audyty prawdziwości ogłaszanych sensacji, to nic nowego.  Pojawiały się wszak w bogatej  historii  powstawania unikatowych produktów  COLWAY już niejeden raz spektakularne postacie autorów  niewiarygodnych wręcz często wynalazków.  Wszystkie je prędzej czy później  pokazywaliśmy w sposób transparentny.   czytaj więcej – link w przygotowaniu

Tym zaś, którzy już uwierzyli – i znaleźli w masie Kremu Niebieski Diament „naszego” moissanita – radzimy szukać przez internet  znalazców diamencików w perełce.  Na tych. którzy skompletują te znaleziska,  czekają bowiem kolejne bonusy:

zobacz więcej

Otrzymujemy mnóstwo pytań inspirowanych tą niezwykłą opowieścią. Wśród nich najczęściej powtarzają się dwa:

– jaka jest wartość tych moissanitów, które niektórzy z Was znajdą w Kremie Blue Diamond?

– jakie dowody możemy przedstawić na prawdziwość tej historii, która brzmi bardziej jak legenda marketingowa?  Najlepiej oczywiście gdybyśmy ujawnili dane jej bohaterów, tak by każdy mógł sobie to wszystko zweryfikować chociażby w google… ?

Odpowiedzi na oba te pytania są nieco trudne, ale nie uciekamy od nich. Nie mamy (stan z zimy 2017/2018)  jeszcze dobrego rozeznania, jaka jest rzeczywista wartość „naszych” kamieni.  Można kupić bardzo tanio  moissanity w Indiach, gdzie ich masowa wytwórczość stała się jeszcze w czasach ochrony patentowej metody krystalicznej syntezy krzemu i węgla – prawdziwym sportem narodowym Hindusów. Nawet Charles & Clovard uznali, że walka z tym zjawiskiem nie ma sensu, lepiej objąć je swoim patronatem. Tak jednak, jak o samochodach made in India złośliwi mówią, że są zardzewiałe już w katalogu, tak tamtejsze kryształy węglika krzemu mają opinię słabych, wręcz blaknących za życia ich właścicieli, co niepodobnym je wręcz czyni moissanitom.

Półkaratowe „zwykłe”, niebieskie moissanity  o dobrym szlifie, jakości i kolorze, nie są wcale tak łatwe do nabycia, przynajmniej w hurcie. Można przyjąć, że warte są na pewno nie mniej niż 100 USD/szt. Choć to nadal nie ta liga, ciekawscy Poszukiwacze klejnotów w kosmetykach COLWAY mogą wyszukać moissanity firmowane logo:

Logo

którego ceny w internecie dadzą im jakieś odniesienie do wartości jubilerskiej takich kamieni.

TYCH konkretnie moissanitów, jakich należy poszukiwać w Kremach Blue Diamond nikt jednak, do 2018 roku, przynajmniej w Europie nie wyceniał detalicznie. Pierwsze powstały bowiem wczesną jesienią 2017 roku. Ich bardzo wysokie parametry jubilerskie nijak się mają do moissanitów jakie trafiały dotąd na rynek:

Indeks załamania światła

Materiał

2.68 – 2.72 „Nasze” moissanity
2.64 – 2.69 Moissanity na rynku
2.42 Diamenty
1.96 – 2.01 Cyrkonie
1.76 – 1.77 Szafiry
1.76 – 1.77 Rubiny

 

Przy współczynniku załamania 2,64-2,69 nawet „zwykłe”  moissanity dają więcej blasku niż diamenty. A dzięki rozproszeniu dwa i pół razy silniejszemu od płomienia diamentu (jest to łatwo mierzalne!) – „nasz” moissanit wygina światło w hipnotyzujące, wręcz tęczowe błyski ognia. Nieporównywalnie efektowniej, niż diament, rubin, szmaragd lub szafir. Wyraźny blask naszego moissanitu jest spektakularny przy każdym świetle , gdyż jego wewnętrzną strukturę krystaliczną cechują istotnie odmienne właściwości optyczne, chemiczne i fizyczne.

 

Optycznie doskonalsza struktura krystaliczna „naszych” moissanitów widoczna jest szczególnie w kamieniach kolorowych. Konkretnie wynika to z nieco szerszych szczelin pasma optycznego w tych unikatowych formach kryształów węglika krzemu.

Wszystko to powoduje, że nie umiemy jeszcze odpowiadać: ile będą te klejnoty kosztować, gdy nastąpi ich właściwa premiera rynkowa. Należy się spodziewać, że będą znacznie droższe, niż znane dotąd moissanity.

Pierwsze kilkadziesiąt tych klejnotów, w październiku 2017 roku dostaliśmy od niezwykłych ludzi  – ich stwórców – w prezencie, a gdy zapytaliśmy o cenę na setki kolejnych, jakich potrzebę zamówienia widzimy, to usłyszeliśmy w odpowiedzi: „najpierw musicie dać nam pewność, że rozprowadzacie je jako moissanity i wasza reklama mówi całą prawdę o moissanitach… gdy nam tę pewność dacie, to możecie powiedzieć ile chcecie zapłacić, a my odpowiemy czy się zgadzamy…” Potem nasze relacje się rozwijały i … za kolejną partię również nie przyjęto od nas zapłaty.

Jesteśmy w COLWAY podekscytowani tym, że uczestniczymy w prapremierze europejskiej klejnotów jakich świat dotąd nie znał. Gemmologia, to dziedzina nam obecnie daleka, lecz w tym przypadku poczuliśmy „nasze klimaty”. Dlatego z największą przyjemnością weźmiemy udział w misji zrodzonej z Pasji. W misji pokazywania w naszej części świata  absolutnie po raz pierwszy – TYCH moissanitów.   W spektaklu ich prawdziwej inauguracji.

Nie jest dla nas najważniejsze, skoro rozdajemy je w prezentach, czy półkaratowy nasz klejnot warty jest 100 USD, czy 500 USD lub jeszcze więcej.  Skoro w wybranych losowo Kremach Niebieski Diament nie mogły się znaleźć niebieskie diamenty, bo … takich praktycznie nie ma, to uznaliśmy, że dla Promocji tego niezwykłego kosmetyku nie mogło się nam trafić nic atrakcyjniejszego niż TE właśnie klejnoty!

Układ jest absolutnie uczciwy: my, COLWAY i skupiona wokół tej firmy od 2004 roku społeczność Konsumentów, ukontentowanych jakością wyjątkowych i niemożliwych do nabycia gdzie indziej produktów oraz Dystrybutorów, zarabiających na tychże produktach naprawdę zacne pieniądze – z przyjemnością rozniesiemy po Polsce wici o zaiste niezwykłych kamieniach jubilerskich, nowej generacji (szczególnie niebieskich) moissanitach. Klejnotach przebijających w wielu aspektach diamenty. Z kolei prześliczne, niebieskie moissanity, pomogą popularyzować również niezwykły z wielu względów, rdzennie polski kosmetyk Blue Diamond Cream.

Strony tej umowy łączy wspólnota Pasji w tym co robią od lat, a także coraz rzadsza we współczesnym świecie spontaniczna chęć udzielania wzajemnej, synergicznej pomocy, zrodzona z dostrzeżenia właśnie wspólnoty swoich Pasji…

Polak też potrafi! O rodzimym projekcie syntezowania moissanitów innych od wszystkich dotąd znanych – czytaj tutaj: http://www.kariera.fais.uj.edu.pl/media/projektor_uj-doskonaly_krysztal.pdf